Tego się można było spodziewać. Wybory tuż-tuż, kasy na starania wielkiego miasta do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury nie ma, bo przecież są ważniejsze projekty (wybrukowanie wszystkiego, co tylko zbyt szybko z centrum nie ucieka i zamknięcie dla ruchu), które muszą się zacząć przed wyborami. No więc co robimy ? Sprawa prosta – ściepę narodową ! Niech się wszyscy dorzucą na te poronione, nikomu nie potrzebne starania, a może zostanie jeszcze trochę na tupecik dla wielkiego szefa, tak sobie to sprytnie wymyślili. Tylko ciekawi mnie kto jeszcze poza ambitnym magistratem ma ochotę pchać się w tę zabawę ? Bo czemu niby ma zależeć miastom naszej aglomeracji, jeżeli wygra tylko jedno ? Ja rozumiem, gdyby wysławiany i wychwalany Górnośląski Związek Metropolitarny starał się o ciekawy tytuł, wtedy na pewno więcej miast zechciałoby się “zrzucić”. OK, wydaje się już jasne, że nikt w tą stronę nie pójdzie. Ale inna wątpliwość mnie dziś zastanowiła – komu tak naprawdę potrzebny jest ten tytuł ? Chyba większe wrażenie zrobiłby na mieszkańcach wyremontowany dworzec kolejowy, rynek, czy też ulica 3-ego Maja… Bo Europejska Stolica Kultury, z całym zamieszaniem z nią związanym wydaje się być jedynie przykrywką, bardzo wygodną zresztą, nawet “dywanem”, pod który można “zamieść” wszystkie bieżące problemy. Korki ? No bo przecież budujemy, by stać się stolicą kultury ? Mariacka nie działa ? No ale jak zbudujemy co trzeba to wtedy już będziemy na pewno Stolicą Kultury. I tak można sobie wymieniać, tylko… po co ? Weekend idzie, można pojechać za miasto
28/05/2010 o 10:18 |
oby nikt się nie dorzucił do tej farsy! może wreszcie tak spektakularna porażka, jaką bez wątpienia byłoby przegranie konkursu na Eur. Stol. Kult., spowodowałaby odwrócenie się sympatii mieszkańców na bardziej kompetentną osobę, niż nasz uszokuchany sołtys
niestety obawiam się, że w miastach ościennych rządzą podobnej klasy politycznej sołtysi, którzy chętnie dorzucą swoje pod ten “wielki dywan”